Przejdź do głównej zawartości

LUDZIE LISTY PISZĄ...

Uwielbiam robić prezenty.
Nadchodzące święta lub urodziny moich internetowych znajomych to dla mnie najlepszy czas w roku. Mogę wtedy nie tylko puścić wodzę fantazji względem wyboru upominku, ale też napisać list. Wyciągnąć kartkę (ale nie taką wyrwaną z zeszytu od religii, afe!), nakleić soczyście ośliniony znaczek na kopertę i przejść się na pocztę. I tak, ten ostatni etap nie należy do najprzyjemniejszych, zwłaszcza kiedy kolejki są niemiłosiernie długie, a na cztery dostępne okienka pocztowe otwarte jest tylko jedno. Ale czymże byłaby przyjemność z wysyłania paczek i listów, bez odstania swojego w tej cholernej kolejce?


Odkąd piszę listy (te ręcznie pisane, nie elektroniczne) zauważam jak bardzo w dzisiejszych czasach uprościło się pojęcie poświęcenia czasu dla drugiej osoby. Leżąc na kanapie, wywaleni do góry brzuchami, jednym kliknięciem odpalamy czat, na którym w pięć minut spisujemy tak długi tekst, że na luzie nadałby się na rozprawkę maturalną. I myślimy sobie, że cholera, ja to zawsze mam czas dla znajomych. Nie twierdzę, że rozmowa przez Internet nie jest poświęceniem, bo ile to razy zdarzyło mi się nie dotknąć telefonu w ciągu dnia nawet palcem. I wtedy te kilka minut, które poświęcałam na odpisywanie na wiadomości, leżąc półżywa w łóżku, były najprawdziwszym darem, największym poświęceniem dla drugiej osoby, które mogłam tego dnia od siebie dać. Bo nie okłamujmy się, każdemu zdarza się olać (wręcz koncertowo) smsa z zapytaniem o to, kiedy mamy sprawdzin od jakiegoś tam znajomego z klasy. Ale tym szczególnym ludziom zawsze poświęcimy czas na wyklikanie odpowiedzi na ich Mam problem....


A gdyby tak teraz usiąść do biurka i spisać ręcznie na kartkę papieru wszystkie te słowa, które chcemy wpisać w smsa lub czat? Gdyby tak poświęcić godzinę na opisanie swojego dnia w liście pocztowym? Wtedy dopiero zobaczymy jak wielką wartość mają słowa. Jak trwałe są. Jak ogromne niosą za sobą przesłanie. Bo przecież nie będziemy tracić swojej energii i siły mięśni na pisanie głupot. Każde zapisane na kartce słowo będzie miało swoją moc, bo będzie na niej dla czegoś. Nagle ominiemy te fragmenty, w których to ta *całe setki niecenzuralnych słów* nauczycielka postawiła nam dzisiaj pałę. Okaże się, że dostałem jedynkę. Ja dostałem jedynkę.


Listy są dla mnie najlepszym dowodem na to na ile tak naprawdę chcemy i potrafimy poświecić drugiej osobie czas. Bo ręczne pisanie kilkuset słów nie jest pięciominutowym zabiegiem, w którym autokorekta poprawi każdy błąd ortograficzny, każde niedopatrzenie. Tutaj musimy poświęcić swoje tak cenne w dzisiejszym zabieganym świecie minuty. Zrezygnować z godzinnego zarządzania życiem rodziny Kaliente na rzecz staroświeckiego przesuwania długopisem po kartce. Prawie jakbyśmy siedzieli na lekcji w szkolnej ławce. Prawie. A prawie robi wielką różnicę.

A Wy, napisaliście kiedyś list pocztowy?

Komentarze

  1. Pocztowe listy piszę bardzo bardzo rzadko. Ostatnio miałam okazję, kiedy razem z moim internetowym przyjacielem, który mieszka w Rosji, wymienialiśmy się takimi listami i niewielkimi upominkami, a było to około rok-dwa temu. W dobie internetu faktycznie zwykłe listy zostały zapomniane i nad tym ubolewam. Również uważam, że listy na kartce papieru, w kopercie, jest czymś wyjątkowym i wspaniale by było mieć kogoś, z kim można regularnie wymieniać taką pocztę. Myślę, że nawet jeśli nie wymieniać z kimś korespondencji w ten sposób, to piękny list, w estetycznej kopercie i kilka miłych słów, byłoby dobrym prezentem dla kogoś, kto mieszka niby blisko nas. Byłaby to miła niespodzianka, gdyby w swoje imieniny w skrzynce znalazł taki list, piękna pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku.. Świetnie wiedzieć, że nie jestem jedyną osobą, która pisze listy. :) Robię to bardzo często - z okazji imienin, urodzin, Dnia Matki, a czasem nawet bez okazji. :) Bardzo lubię też dostawać listy - ale z tym już nieco gorzej ;) niestety - w czasach gdy napisanie smsa trwa mniej niż minutę, ciężko o kogoś, kto byłby w stanie poświęcić swój czas na tak "przestarzałe" metody komunikacji..

    OdpowiedzUsuń
  3. List pocztowy pisałam,ale ostatni dobre parę lat temu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "soczyście ośliniony znaczek" nie wiem czemu, ale strasznie mnie to rozbawiło XD
    A co do listów, to piszę je regularnie :) Super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jakiś czas temu pisałam listy, ale jakoś tak wyszło, że przestałam :/
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Listy piszę stosunkowo rzadko, ale jest to czynność, którą wprost uwielbiam robić. W szczególności własnoręcznie, na ozdobnym papierze. Ma to swój niepowtarzalny urok i swego rodzaju duszę, której brak drukowi elektronicznemu..

    Pozdrawiam,
    Karolina [blog]

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio częściej korzystam z meili niż ze zwykłych listów :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz